Cóż pozostaje człowiekowi, któremu zabrano meble, lwią część ubrań, w tym ciepłą odzież wierzchnią (pluskwie jajca mogą być wszędzie...) oraz laptopa?
Pozostaje mu wyjść z domu.
Więc wyszłam i poszłam na rekonesans po Muzeum Narodowym. Tutejsze Muzeum Narodowe ma cztery odziały: Galerię Narodową, Muzeum Sztuk Użytkowych i Designu, Muzeum Architektury oraz Muzeum Sztuk Użytkowych. Do tej pory zwiedziłam trzy z nich, spośród których Galeria Narodowa, na którą ostrzyłam sobie zęby od początku - zostanie na deser.
No więc zaczęłam od Muzeum Sztuk Użytkowych.
Pierwszy raz w życiu miałam okazję być świadkiem porannego otwarcia muzeum - niby nic, a jednak niecodzienne przeżycie. Jakbym widziała otwieranie się podwojów Sztuki, czy jakoś tak...
Na parterze znajdowała się wystawa czasowa pod tytułem Kunsthåndverk czyli rękodzieło. Bardzo oszczędna w aranżacji, świetnie oświetlona, prosta i wymowna, bardzo mi przypadła do gustu.
| To jedno z moich ulubionych dzieł: nazywało się Cień welonu i wyszyte było srebrną niteczką na blejtramie |
Sami widzicie.
Całe pierwsze piętro okupuje wystawa Design 1900 - 1990 (Design og kunstverk). I tutaj wystawione są przedmioty codziennego użytku, zarówno zwyczajne jak i dizajnerskie, z każdej dekady XX wieku. Zaaranżowane są rodzajowo: wszelakiego rodzaju siedziska razem, narzędzia kuchenne w wielkich gablotach na szklanych półeczkach wokół manekina ubranego w sukienkę z epoki. Nieopatrznie weszłam od drugiej strony i niejako cofałam się w czasie:)
Ta wystawa podobała mi się mniej, za dużo było wszystkiego, przytłaczało. Ale dopatruję się tu jakiegoś zamysłu. W końcu w gablotach wystawione były przedmioty, które wszyscy świetnie znamy, więc nie kontemplację chce się tu wywołać. Raczej zaskoczenie ilością przedmiotów, które każda epoka wytworzyła na potrzeby domu i jak te przedmiotu ewoluowały. I jak z kilkudziesięciu zrobiło się kilkaset.
Kolejne piętro to kolejna wędrówka w czasie. Pokoje przechodnie zaaranżowane są tak, by przechodziło się chronologicznie z epoki do epoki.
| Ach secesja :)) |
Na najwyższym piętrze znajduje się wystawa szkła, porcelany i strojów. I niestety na najwyższym pietrze wysiadła mi również bateria w aparacie, więc nie mogłam zrobić zdjęć kolekcji sukien kobiet z rodziny królewskiej. Nie była co prawda imponująca, ale zawsze...
| Piękne siteczko do herbaty. W Downton Abbey takich używają :) |
W ogólnym rozrachunku mam mieszane uczucia do tego muzeum. Wystawa czasowa świetna, nic do zarzucenia, kolejna - niezła, bez olśnienia, trzecia - należy wziąć pod uwagę, że Norwegowie nie mieli nigdy szlachty co by budowała dwory i wyposażała je w biedermeier, czwarta, czyli szkło: kiepska. Szkolne gabloty, staroświecko. Kolekcja odzieży niezła, nieduża, ale przekrojowa, od osiemnastego wieku po współczesne inspiracje. Więc jestem raczej na tak, ale nie jest to najlepsze tego typu muzeum jakie jest człowiek w stanie zwiedzić.
I cóż, ze względu na dużą ilość materiałów audiowizualnych postanowiłam podzielić tę notkę na dwie części. Część druga: Muzeum Sztuki Współczesnej i Architektury.
Do napisania!
Erised







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz