piątek, 7 września 2012

Rzecz o pojęciu

Póki nocia o jedzeniu się pisze, chciałabym Was uraczyć paroma refleksjami na temat zajęć, które miały już szansę rozwinąć skrzydła i naprawdę bardzo mi się spodobać. 

Groźby i ostrzeżenia o dzikim nawale pracy, który wrzucam na swój garb wielbłądzi, wybierając cztery kursy, nie znajdują na razie pokrycia w rzeczywistości. Oto namacalny przykład, jak bardzo względne  i kulturowo kształtowane jest pojęcie czasu na wszystko. A zbiór pojęć jest przecież bazą do formowania sądów i wygłaszania opinii, które, w przestrzeni funkcjonalnej pojęć, zawsze się sprawdzają. W końcu, to te uogólnione dla wszystkich użytkowników przestrzeni pojęcia właśnie ją kształtują i nadają czynnościom sens i powtarzalność.
Zrobiłam dla Was nawet schemacik ;)
Schemat kształtowania się przestrzeni przez pojęcia.

Zielona rama to właśnie przestrzeń, niebieskie punkty to użytkownicy tej przestrzeni. Można ich utożsamiać z pojęciami, które tworzą. Czerwone linie to sieć wymiany społecznej - pojęcia są wymieniane i dzielone pomiędzy użytkownikami. Linie wymiany biegną również do ramy, jak do kolejnego użytkownika. To, w jakim kierunku biegną, nadaje ramie kształt. W końcu kształt ten (a może i kolor) zaczyna oddziaływać na użytkowników, torując sposób myślenia i punkty odniesienia. W ten sposób przestrzeń życiowa pojęć staje się zarówno biernym jak i czynnym uczestnikiem wymiany. 
Strasznie mnie to fascynuje. 

No i oczywiście dochodzą tu do głosu schematy - według mojego schematu 24 godziny zajęć czysto naukowych w tygodniu to jest naprawdę, naprawdę niedużo, przyzwyczaiłam się mieć nawet więcej. Dla Norweżki Astrid jest to natomiast ilość horrendalna i niepotrzebna, i zabiera czas na inne, ważniejsze zajęcia. Ja chodzę na uniwerek generalnie w celach naukowych, norweski schemat studiów naukę stawia niżej niż życie towarzyskie. Ich kulturowy wzorzec zachowań nie przewiduje nadmiernego (znów, cóż to znaczy?) siedzenia nad książkami. Norwegom może się wydawać, że ja poświęcam mało czasu na życie towarzyskie, podczas gdy według mojej nomenklatury, poświęcam go dużo. Poświęcam go jednak inaczej. A to kultura, wszystko kultura.

Ale wracając do samych zajęć. Stają się coraz gęstsze i coraz ciekawsze. Nareszcie wyznaczono mi jakiś tor, po którym mam płynąć, dano wiosło do ręki i powiedziano: Polecam płynąć w tę stronę. Zupełnie inaczej niż u nas, gdzie wrzucają człowieka do oceanu wiedzy i machnięciem ręki pokazują: No, mniej więcej tam. Zamiast dziesięciu książek do przeczytania, mam dwie i piętnaście wyjątków z przekrojowo wybranych książek i artykułów. Nikt cię nie sprawdza, natomiast przeczytanie materiału jest niezbędne do dyskusji i rozumienia zajęć, więc to twój wybór, czy czy czytasz i rozumiesz, czy nie czytasz i musisz popracować potem dwa razy więcej. Praca na bieżąco, oto prawdziwy i skuteczny klucz tutaj. A u nas, niestety, wymiganie od czytania jest bardzo proste (vide podstawy warsztatu w drugim semestrze...), często nie ma tekstów do czytania na bieżąco, lektury są wzięte od czapy bez zaznaczenia, jaki fragment jest istotny i odpowiedni do tego czy tamtego tematu zajęć, generalny miszmasz i wspomniane rzucanie na głęboką wodę.
Może nie mam zupełnej racji, może po pierwszym roku moja ocena pracy na polskiej uczelni nie jest miarodajna. Ale skoro odczuwam aż taką różnicę, to coś musi być na rzeczy.

Moim ulubionym kursem jest runologia - fascynujący przedmiot. To pierwszy raz, kiedy spotykam się z tak namacalnym odczytywaniem przeszłości. Może nie jest to równie niezwykłe, jak odczytywanie hieroglifów, w końcu kultura Wikingów nie jest ani tak starożytna jak egipska, tym niemniej dla mnie nadal tkwi w tym magia. 

falh : woduride : staina : prijozdothrizdalidun
arbijasijostezarbijano


falh Woduride staina dothriR dalidum 
arbija asijosteR arbijano

Poświęcam ten kamień WoduridaR. Trzy córki urządziły ucztę pogrzebową,
najdroższe, najbardziej oddane z dziedziców

No, czy to nie piękne?! To napis z kamienia z Tune, najdłuższa (nie przytoczyłam jej całej) ze znanych inskrypcji w proto-skandynawskim starszym futharku (futhark to "alfabet" runiczny). Oprócz kamieni nagrobnych   inskrypcjami zdobiono brosze, wisiory (wisior z Turko), zapinki, rogi czy nawet osełki (kamień ze Strøm). Najlepsze jest to, że nie istnieje jedna najlepsza interpretacja, i każdy runolog odczytuje inskrypcję na swój własny sposób (tak osełka stała się kamieniem z wyrytym opisem winy...).

Pan Ukrainiec od Wikingów również okazał się całkiem miły i fajny - aż chce mu się zrobić przyjemność i przeczytać zadany tekst;) Pierwsze kilka zajęć miało charakter wykładów i wychodziłam z nich zadziwiona, jak można tak bardzo pomijać pierwiastek Wikiński na zajęciach z historii, czy etnologii Europy. Nie pamiętam ani słowa o Wikingach przy okazji omawiania historii Anglii, a okazuje się, że losy tych dwóch narodów były bardzo, bardzo mocno splecione aż do XII wieku, kiedy w 1066 roku Wilhelm Zdobywca pokonał Haralda III Srogiego w bitwie pod Stamford Bridge - na trzy tygodnie przed zwycięstwem w Hastings.

Norwegian Life and Society robi się ciekawsze. Na szczęście nasz poprzedni przynudzacz został zastąpiony przez bardzo żywotnego pana z wydziału prawa tutejszego college'u (szkoła nauk stosowanych, jakoś tak to się chyba tłumaczy). I mimo, że temat był z pozoru nieciekawy (prawo w Norwegii, blah), słuchałam z żywym zainteresowaniem. Oto kolejna różnica: ten facet żywo interesuje się prawem i polityką światową, tak samo jak lokalną, jest członkiem kilkunastu stowarzyszeń, naprawdę wie o czym mówi, trzyma się współczesności, a nie tak jak u nas, boi się, albo mu się nie chce, zrobić krok do przodu (od dwudziestu lat).

A na norweskim zaczęłam rozumieć. Po początkowym okresie lekkiego załamania, dzika metoda mów do nich po norwesku cały czas zaczyna działać i naprawdę rozumiem, co Toril ode mnie chce. Może nie zawsze dosłownie, ale wiem, o co chodzi. Bardzo budujące! No i całkiem nieźle sobie chyba radzę, przyjemnie mi się go uczy.

To tyle na razie!
Inne tematy przyfruwają do mnie ze wszystkich stron, normalnie muszę je szybko łapać.
I zapisywać.

Trzymajcie się!
Erised

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz