No to już przechodzi ludzkie pojęcie. Ja wiem, że to akademik, że warunki za tą cenę nie mogą być zbyt wygórowane, ale żebym musiała znosić ROBALE?
Jakieś parę dni temu zauważyłam małe ugryzienia na stopach i rękach. Nie przejęłam się tym zbytnio zrzucając je na karb komarów, muszek czy innego fruwającego efemerycznego tałatajstwa. Po trzech dniach zaczęło się to robić dość niepokojące. Natomiast dziś rano, kiedy zbudziłam się pogryziona jak przez stado szarańczy już nie wytrzymałam i wysłałam wiadomość do SiO, że coś mi żyje w łóżku i żre mnie po kawałku. I że niech coś z tym zrobią, ASAP, bardzo proszę.
Przyszli dziś po południu, dwóch panów. No i znaleźli, cholera, dziurki w ramie, rama jak sito. U chłopaków obok - jeszcze więcej. W przyszłym tygodniu będą nas wszystkich zbiorowo odkażali, mrozili ciuchy, dostanę nowe meble i w ogóle.
Ale do tej pory - śpimy razem!
...
Może powinnam sobie pomazać wnijście krwią, jak sądzicie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz